Gailtal, Lesachtal i Gitschtal
Paolo Santonino, wiele podróżujący smakosz i sekretarz biskupa, który w XV w. trzykrotnie udawał się na inspekcję do Karyntii na polecenie patriarchy Akwilei, rozpływał się w swoich relacjach na temat jakości ryb w Gailtalu i jeziorze Pressegger See.
Dziś też nie brakuje chętnych na pysznego pstrąga, złotopstrąga lub lipienia serwowanego w regionalnych gospodach. Wiele osób zaopatruje się w świeże ryby w stawach hodowlanych.
W zapiskach biskupiego konesera pojawiły się także dwa obecne sztandarowe produkty regionu, będące podstawą do stworzenia kolejnego szlaku przysmaków, a są nimi: Gailtaler Speck i Gailtaler Almkäse, czyli boczek i górski ser, które wiele lat temu doczekały się własnych kulinarnych festynów (w czerwcu i wrześniu), przyciągających tysiące odwiedzających. Boczek ten schnie na powietrzu przez przynajmniej sześć tygodni i musi spełnić surowe kryteria jakości, wyznaczone dla tego wyjątkowego w skali europejskiej produktu! Aromatyczny ser z Gailtalskich serowni także podlega surowej ocenie.
Kulinarnym festynem, odbywającym się w październiku każdego roku, jest Polentafest w Nötsch, w całości poświęcony złocistej kukurydzianej mące i pysznym daniom, które z niej powstają. Smakowita jest także Gailtalska „Kirchtagssuppe“, nazywana „kwaśną zupą“, podawana podczas imprez folklorystycznych, takich jak „Kirchtag“ lub „Kufenstechen“ (pokazy jeździeckie). Ten wywar z kilku gatunków mięsa, suto zabielany śmietaną i doprawiony ziołami, jest stałym punktem programu w kalendarzu kulinarnym. Jeśli powiemy, że i o tej zupie pisał Santonino, chyba nikogo to nie zdziwi!
Powrót do artykułu głównego "Smaczny kąsek południa Austrii"