
UFO w dolinie Ötztal?
Można odnieść takie wrażenie patrząc na ten futurystyczny obiekt rodem z kina science-fiction. Fluoroscencyjnie liliowe ściany zdobią dwie wielkie kąpielowe czary, a transparentny stożek, unoszący się między nimi, jest niczym centrala dowodzenia – spiczasta i piękna, jak góry wokół. Ich świetliste wnętrze wypełnia mleczny błękit. Znad oszklonych krawędzi czar widać głowy kąpiących się, którzy z wyrazem błogości na twarzach wychylają się z tego niby-UFO jak z pędzących sań. Chłoną zachwycające widoki ośnieżonych szczytów i roztaczającej się dookoła zimowej panoramy Alp. Bez wątpienia – Marsjanie tak nie wyglądają. Staje się to jednak jasne dopiero w momencie, kiedy zamykają się za nami wrota hotelu Aqua Dome w dolinie Ötztal. Finezja – bądź, co bądź – betonowych czar sprawia wrażenie, jakby unosiły się one nieco ponad ziemię. Z niesłychaną lekkością przemierza się także futurystyczne korytarze i schody termy, w górę, aż do owalnego spodka z przyjemnie ciepłą wodą – Längenfeld to najpiękniejsza pływalnia w promieniu wielu (setek, a kto wie, może i tysięcy) kilometrów.
Tymczasem zmieniamy współrzędne: tylko kilka kroków dzieli kosmiczne Spa od jak najbardziej ziemskiego lasu sosnowego. Aby do niego dotrzeć nie potrzeba kapsuly czasu, ale raczej wygodnych półbutów na mocnej podeszwie. Termę i hotel dzieli bowiem tylko kilka kroków drogą przysypaną skrzypiącym śniegiem, który teraz, po wizycie w wypełnionym błękitnym światłem Spa, zdaję się oślepiać. Z nicości jednak wkrótce wyłania się Hotel Waldklause, którego architektura, podobnie jak w najbardziej futurystycznej termie Austrii, wychodzi naprzeciw oczekiwaniom spragnionych wypoczynku gości. Tu jednak zamiast kosmicznej optyki, wykorzystuje się moc Alpha-Pine. Nazwa ta to nie tytuł kolejnego odcinka serialu „Star Trek”, ale aktywny składnik drewna limby, odgrywający wielką rolę w pierwszym w Austrii designerskim hotelu z drewna, położonym vis-à-vis Aqua Dome. Składnik ten zmniejsza frekwencję uderzeń serca i redukuje ich liczbę o ok. 3.500 uderzen dziennie, innymi słowy: o całą godzinę normalnej pracy serca. Szkoda jednak pieknych dni, by marnowac je w lóżku, choćby w najwygodniejszym, tym sosnowym. Wtedy bowiem nie zobaczy się tego, co tak napawa duma gospodarzy domu, rodziny Auer: górskich krajobrazów slynnej doliny Ötztal. Podczas gdy z perspektywy sosnowego lóżka podziwiać można tylko niewielkie jej fragmenty, już z balkonu roztacza się widok na całe pasmo Alp Ötztalskich. Kto jednak mimo wszystko zdecyduje się zostać w lóżku, powinien zwrócić uwagę na liczne sworznie, pokrywajace gęsto drewniane ściany i sufit. Fakt, ze tam są, świadczy niezbicie o montażu wszystkich elementów bez użycia kleju – a także o filozofii, która stoi u podstaw całej konstrukcji tego biohotelu. Ekologia plus design, oto jej główne założenie. Całej konstrukcji nadają wdzięku wielkie fronty ze szkła, które szczodrze obdarowują światłem dziennym wnętrze, podobnie zresztą jak klarowna architektoniczna linia i tonacja zastosowanych tu materialów: miodowo-zółta, sosnowo-blada, modrzewiowo-czerwona i limbowo-brązowa.
Kąpielowe czary w termie w Aqua Dome i modernistyczna architektura – to sąsiedztwo silnie kontrastujących ze sobą budynków, których koncepcja posiada jednak wspólny mianownik: stworzenie porozumienia miedzy dobrym samopoczuciem i nowoczesną architekturą. Najnowszy trend czyni strefy Spa luksusowymi centrami obiektów hotelowych, coraz to powstają nowe podsumowania i rankingi typu: „Leading Spas of the World", a architektura skoncentrowana na wellness zmierza ku minimalizmowi – wszystko to świadczy o rozwoju w bardzo konkretnym kierunku.
Nie tylko jednak Ötztal śledzi te tendencje z zapartym tchem i realizuje ich wytyczne. Przykłady minimalistycznej architektury w okolicach stref wellness, nowoczesnej i wyraźnie inspirowanej ekologią, można mnożyć na terenie całego kraju. Resort Lifestyle w Stegersbach oczarowuje nie tylko swoim zapierającym dech w piersiach położeniem, ale i harmonijnym połączeniem intymnej konstrukcji z jej otoczeniem.
Hotel termalny Larimar stawia na falujace formy, miekkie linie i jednolitą konstrukcję – wyraźny sygnał, że można się tu zaszyć jak w ukryciu i cieszyć spokojem. Już w 2003 roku zapowiedziano powstanie tej budowli o specyficznym, owalnym zarysie ogólnym: zaprojektowana z myślą o medytacji strefa wine & spa w Loisium to praca Stevena Holla z Nowego Jorku, jednego z czołowych architektów naszych czasów. Detale i wykończenie tego bogato rzeźbionego obiektu – butelkowo-zielone szyby okien czy obite korkiem ściany foyer – wyraźnie nawiazują do motywu przewodniego całego projektu – wina.
Jednak to nie ich światowej sławy architekci, ale same hotele stoją tu w centrum uwagi, a tych przybywa z roku na rok. Warto przyjrzeć się z bliska falujacym formom hotelu Lanserhof w Lans kolo Innsbrucka.
Albo prostemu w swoim ogólnym zarysie hotelowi Gams, którego fasada, zbudowana z naturalnych materialów, tworzy harmonijna calość z okalającym obiekt otoczeniem.