Widziałam, polecam

Janusz Józefowicz, z którym niedawno rozmawiałam pochwalił się, że warszawskie Studio Buffo odebrało Broadwayowi i West Endowi wyłączność na prapremierowe produkcje musicalowe. Tymczasem Warszawa ma jeszcze konkurencję w Wiedniu.
Od kilku lat w stolicy Austrii wystawia się oryginalne musicale. W 2003 roku hitem była „Elizabeth” opowiadająca o życiu cesarzowej Sissi. Elżbieta i Andrzej Lisowscy piszą w swoim przewodniku po Wiedniu, że musical o Sissi olśniewał rozmachem i dobrze oddawał atmosferę Wiednia oraz dworu Franciszka Józefa.
„Barbarella” została oparta na filmie science fiction z lat 60. (Tytułową rolę grała w nim młoda Jane Fonda – może ktoś widział i pamięta). Niestety, musicalowa „Barbarella” była porażką. Tak twierdzą ci, którzy ją widzieli.
Za to następna premiera – „Romeo i Julia” na podstawie dramatu Szekspira zachwyciła choreografią, którą uznano za najlepszą w 2005 roku. Rok Mozartowski uczczono w Wiedniu musicalem o Mozarcie.
Obecnie można oglądać „Rebekę”, która powstała na kanwie oscarowego filmu Alfreda Hitchcocka. Jest ona na afiszu już drugi sezon. Światowa premiera odbyła się we wrześniu 2006 r. w Raimund Theater, gdzie przedstawienie jest grane do dzisiaj. Ja widziałam je pod koniec kwietnia.
Okazuje się, że przeżycia młodej, naiwnej kobiety, która odkrywa, że jej nowo poślubiony mąż jest wciąż myślami przy swojej nieżyjącej pierwszej żonie, można pokazać za pomocą gatunku, który jest skrzyżowaniem operetki i rewii. A taniec zbiorowy – istotny środek wyrazu w musicalu – może także podkreślać dramatyzm sytuacji.
Rolę męża, którą w filmie Hitchcocka zagrał niezapomniany Lawrence Olivier powierzono Uwe Krögerowi, który jest gwiazdą w Austrii i w Niemczech. Występował wcześniej w musicalach „Elizabeth” i „Mozart”. Popularność przyniósł mu udział w niemieckiej premierze „Bulwaru zachodzącego słońca” Andrew Lloyda Webera. Za swoją rolę w „Bulwarze” otrzymał nagrodę, która jest niemieckim odpowiednikiem Tony Award.
Jednak w moim odbiorze to nie on, ani odtwórczyni roli żony zasłużyli na największe brawa. Oboje przyćmiła Susan Rigvava-Dumas w roli służącej pani Danvers. Ta holenderska śpiewaczka występująca także z powodzeniem w przedstawieniach operowych ma charyzmę, której brakowało parze głównych wykonawców.
Odniosłam wrażenie, że wiedeńczycy chcą się chwalić tym przedstawieniem. Ogromne billboardy są rozmieszczone w wielu miejscach miasta. Ponieważ plakat promujący „Rebekę” ma bardzo charakterystyczny inicjał – w literę „R” jest wpisany profil kobiecy na tle ognia – nie sposób go nie zauważyć.
Wygląda na to, że Wiedeń chce być kojarzony się nie tylko z operą, Musikverein i Mozartem, ale także z musicalem.
więcej informacji na www.musicalvienna.at
Tekst Alina Ert-Eberdt
Od kilku lat w stolicy Austrii wystawia się oryginalne musicale. W 2003 roku hitem była „Elizabeth” opowiadająca o życiu cesarzowej Sissi. Elżbieta i Andrzej Lisowscy piszą w swoim przewodniku po Wiedniu, że musical o Sissi olśniewał rozmachem i dobrze oddawał atmosferę Wiednia oraz dworu Franciszka Józefa.
„Barbarella” została oparta na filmie science fiction z lat 60. (Tytułową rolę grała w nim młoda Jane Fonda – może ktoś widział i pamięta). Niestety, musicalowa „Barbarella” była porażką. Tak twierdzą ci, którzy ją widzieli.
Za to następna premiera – „Romeo i Julia” na podstawie dramatu Szekspira zachwyciła choreografią, którą uznano za najlepszą w 2005 roku. Rok Mozartowski uczczono w Wiedniu musicalem o Mozarcie.
Obecnie można oglądać „Rebekę”, która powstała na kanwie oscarowego filmu Alfreda Hitchcocka. Jest ona na afiszu już drugi sezon. Światowa premiera odbyła się we wrześniu 2006 r. w Raimund Theater, gdzie przedstawienie jest grane do dzisiaj. Ja widziałam je pod koniec kwietnia.
Okazuje się, że przeżycia młodej, naiwnej kobiety, która odkrywa, że jej nowo poślubiony mąż jest wciąż myślami przy swojej nieżyjącej pierwszej żonie, można pokazać za pomocą gatunku, który jest skrzyżowaniem operetki i rewii. A taniec zbiorowy – istotny środek wyrazu w musicalu – może także podkreślać dramatyzm sytuacji.
Rolę męża, którą w filmie Hitchcocka zagrał niezapomniany Lawrence Olivier powierzono Uwe Krögerowi, który jest gwiazdą w Austrii i w Niemczech. Występował wcześniej w musicalach „Elizabeth” i „Mozart”. Popularność przyniósł mu udział w niemieckiej premierze „Bulwaru zachodzącego słońca” Andrew Lloyda Webera. Za swoją rolę w „Bulwarze” otrzymał nagrodę, która jest niemieckim odpowiednikiem Tony Award.
Jednak w moim odbiorze to nie on, ani odtwórczyni roli żony zasłużyli na największe brawa. Oboje przyćmiła Susan Rigvava-Dumas w roli służącej pani Danvers. Ta holenderska śpiewaczka występująca także z powodzeniem w przedstawieniach operowych ma charyzmę, której brakowało parze głównych wykonawców.
Odniosłam wrażenie, że wiedeńczycy chcą się chwalić tym przedstawieniem. Ogromne billboardy są rozmieszczone w wielu miejscach miasta. Ponieważ plakat promujący „Rebekę” ma bardzo charakterystyczny inicjał – w literę „R” jest wpisany profil kobiecy na tle ognia – nie sposób go nie zauważyć.
Wygląda na to, że Wiedeń chce być kojarzony się nie tylko z operą, Musikverein i Mozartem, ale także z musicalem.
więcej informacji na www.musicalvienna.at
Tekst Alina Ert-Eberdt
Alina Ert-Eberdt jest dziennikarką w portalu turystycznym podroze.pl. Najbardziej lubi podróże kulturalne. Wszędzie odwiedza miejsca związane z muzyką, bo jest melomanką
Accommodations
Oferty


