Please choose Language or Country
or

Trasy rowerowe w Ischgl

Przedstawiamy starannie wybrane przez nas trasy rowerowe w Ischgl. Dowiecie się, jaki obrać kierunek, co ciekawego zobaczyć i gdzie zrobić postój.
  • Radfahren © Tourismusverband Paznaun-Ischgl Radfahren © Tourismusverband Paznaun-Ischgl

Talrunde Galtür

Trasa nie jest długa: 21 kilometrów to doskonała długość na niespieszną, całodzienną wycieczkę, a alpejskie widoki, wyjątkowo atrakcyjne w tej okolicy, wyostrzą nasz apetyt na piękno gór! Zatem dokręcamy siodełka, naoliwiamy łańcuchy i w drogę!


Zaczynamy w Ischgl, wybieramy trasę „Talrunde Galtür”. Znajdujemy sie na wysokości 1355 m. n.p.m., lecz nie zraża nas fakt, że najwyższy punkt naszej wycieczki leży na wysokości 1636 metrów. Trasa nie jest bardzo stroma, zatem bez trudu się z nią uporamy. Nasz szlak prowadzi nas przez dolinę Paznaun i pierwszym postojem jest Mathon, przyjazne turystom miasteczko, będące częścią Ischgl. Dalej, bez większych utrudnień jedziemy spokojnie przez żwirowe nawierzchnie do Galtür. Tu czeka na nas atrakcja dnia: panoramiczna trasa, z której rozpościera się zapierający dech w piersiach widok na północną część doliny. Jest to punkt na mapie naszej wycieczki, z którego jak na dłoni widzimy szczyty gór Silvretty.

Minęło nieco czasu od śniadania, więc warto zboczyć nieco z trasy, by się posilić, więc idziemy na obiad do zajazdu „Landle”. Położony niedaleko naszej trasy hotel z otwartymi ramionami przyjmuje pod swój dach rowerzystów i oprócz dobrego jedzenia czy orzeźwiającego (małego!) piwa proponuje nam skorzystanie z pomieszczenia, w którym będziemy mogli bezpiecznie przechować nasz sprzęt, ale również suszarnię, a dla potrzebujących dłuższej chwili relaksu także saunę. W restauracji nachodzi nas ochota na tyrolskie specjalności, dla tych jednak, którzy wolą zjeść coś bezmięsnego czekają dania wegatariańskie, a dla miłośników spaghetti czy tortilli także międzynarodowe potrawy. Do zajazdu trafimy bez problemu. Przy Hochalpenstraße w Silvretcie, mijając wjazd do Galtür skręcamy w lewo przy hotelu Ballunspitze i jedziemy główną ulicą.

Po krótkiej przerwie i kontemplacji Galtür jedziemy dalej! Trasa powrotna do Ischgl wiedzie brzegiem Trisanny, modrej rzeki, płynącej przez dolinę i niezależnie od pogody czy pory dnia wdzięcznie akompaniuje nam swoim szumem. Mijamy Tschafein i trafiamy na dobrze rozbudowaną aleję żwirową, która prowadzi nas do naszego celu. Po takim treningu kontrolujemy sprawność naszych rowerów. Na końcu naszej trasy czeka na nas Mathias Schmid Weg, istny ischglowski Trailground. Sprawdzamy się w balansowaniu, próbujemy naszych hamulców, możemy też potrenować małe skoki na rowerze.
  • Uitdagende trails liggen klaar © Tourismusverband Paznaun-Ischgl Uitdagende trails liggen klaar © Tourismusverband Paznaun-Ischgl

Zeblas Singletrail-Tour

Sprawne hamulce są dziś nieodzowne, ponieważ od najniższego (1359 m n.p.m.) do najwyższego (2853 m n.p.m.) punktu trasy dzieli nas 1,5 km, z czego zaledwie 401 m wjeżdżamy pod górę.


Przed nami około dwóch godzin ciężkiego treningu, więc postanawiamy wrzucić coś na ząb w restauracji „salz & pfeffer” na Silvrettaplatz, skąd później mamy już tylko kilkadziesiąt metrów do kolejki liniowej. Możemy tu wybierać między kuchnią włoską, francuską i oczywiście austriacką. Co więcej, sami możemy z naszego stolika rzucić okiem na kuchnię, która z wdziękiem wkomponowana jest w wystrój sali.

Zanim zjedziemy musimy najpierw... wjechać! Ale nie martwimy się o to, bo na punkt startowy zawiezie nas kolejka linowa przy Silvrettaplatz 2. Sami (wciąż przyjemnie najedzeni i może nieco rozleniwieni) wybieramy łatwiejszą drogę dla freeride’owców. Zwolennicy intensywnego treningu na rowerach górskich, by wprawić się w nastrój i popracować nad kondycją, mogą jednak wziąć kurs na naprawdę ciężki wjazd przez Heidelberger Runde. Na szczycie na wszystkich czeka zjazd, składający się w głównej mierze z zapierającego dech w piersiach singletrailu. Należy on do jednych z najlepszych w Ischgl. Przy zjeżdżaniu musimy jednak pamiętać o tym, by zachować bezpieczny odstęp między sobą, gdyż trasa jest kręta i stroma!

Najpierw zjeżdżamy trasą ze szczytu Greit, skąd rozpościera się przed nami wspaniała górska panorama. Dalsze 9,5 kilometra to legendarne szlaki Salaaser, Zeblasjoch i w końcu sam Zeblastrail  ̶  niezbyt trudne, choć wymagające koncentracji i napiętych mięśni, zawsze do zjechania na popularnym „flow”. Trasa doskonale nadaje się dla tych bardziej kreatywnych rowerzystów. Można do woli kombinować, wjeżdżać łagodnie pod górkę, na przykład gdy skręcimy w lewo do Heidelberger Hütte, zawracać i zjechać szlakiem do Bodenalpe, albo zakończyć jeżdżenie w Ischgl.
  • Trasy rowerowe w Ischgl © Tourismusverband Paznaun-Ischgl / Ischgl Trasy rowerowe w Ischgl © Tourismusverband Paznaun-Ischgl / Ischgl

Silvretta 3-Seen Tour

Przed nami 57 kilometrów, a naszym celem są trzy największe zbiorniki retencyjne Silvretty: Kops, Vermuntsee i Silvrettasee.


Jesteśmy już przygotowani do wyjazdu, ruszamy zaraz po śniadaniu, gdyż przewidujemy ponad sześciogodzinną wycieczkę. Trasa do tych jezior jest technicznie do wykonania także dla mniej wprawionych rowerzystów. Ponieważ jednak jest dość długa i stroma – do pokonania jest w tym przypadku naprawdę sporo metrów pod górę – dobra kondycja jest tu ważnym wymogiem. Jedzie się jednak bardzo dobrze. W znacznym stopniu przez trasę prowadzą ścieżki rowerowe, ulice i aleje żwirowe. Dla tych, którzy jednak woleliby oszczędzić nieco sił i zamiast w pocie czoła wspinać się pod górę jest rozwiązanie – po drodze skorzystać można z kolejki linowej.

Ruszamy trasą „Talrunde Galtür” i znów mijamy Mathon. Dalej znów Galtür i lecimy dalej na wschód. Po przejechaniu ok. 3 kilometrów opuszczamy Tyrol i wjeżdżamy do Vorarlbergu. Docieramy do celu naszej wycieczki: jeziora Kops, pierwszego i największego z trzech dzisiejszych zbiorników retencyjnych. Pisząc „jezioro” dokonujemy jednak pewnego nadużycia, gdyż jest to sztuczny zbiornik wodny, utworzony w latach 1962- 1969. Powstał on w wyniku zatamowania wód rzecznych Trisanny i Dunaju przez zaporę wodną. Na jej brzegu znajduje się mały plac campingowy i gospoda Zeinisjoch, w której zatrzymujemy się na krótki postój i lekki posiłek.

Po zjechaniu znad Kops do Montafon, mimo postoju, dopadają nas pierwsze oznaki zmęczenia. Postanawiamy więc skorzystać z kolejki linowej w Vermunt. Oszczędzi nam to nie tylko pokonania wysokości ponad 500 metrów, dostarczy też niecodziennych wrażeń: kolejka jedzie przez niespełna dwukilometrowe podziemne (oczywiście oświetlone) wyrobisko korytarzowe. Jego trasa kończy się przy Hochalpenstraße, która prowadzi nas do kolejnych zbiorników retencyjnych: Vermuntsee i Silvrettasee.

Zatrzymujemy się na chwilę konteplacji nad taflą wody. Widok jeziora na tle gór doskonale rekompensuje dzisiejszy wysiłek. Po chwili wracamy żwirową alejką (wielka ulga – wreszcze z górki!) do Galtür. Przy wyjeździe trafiamy do reastauracji w pensjonacie Zontaja. Specjalnością lokalu jest bufet sałatkowy i serowy, można skosztować tam najprawdziwszych tyrolskich serów z alpejskiego mleka.
  • Mountainbikendes Paar © Österreich Werbung / Leo Himsl Mountainbikendes Paar © Österreich Werbung / Leo Himsl

Paznauner Taja

Jest to trasa między Idalpe i Samnaun. Łatwo więc sobie wyobrazić, że znów nie będzie łatwo!


Wjazd pod górę jest stromy i ciężki, jednak w zamian za to czeka nas zjazd wspaniałą trasą. Jeśli nie macie tyle odwagi i zaparcia, by wjeżdżać długo pod górę możecie jednak skorzystać z kolejki linowej i wtedy cieszyć się już tylko freeride’owymi ścieżkami.

Jednak my wolimy dać sobie dziś nieco w kość. Jedziemy Prennenhangiem i stromą drogą asfaltową do Idalp. Zatem porzucamy myśl o kolejce linowej i zdajemy się na siłę własnych mięśni, a przed nami do pokonania wysokość 1082 metrów. W Idalp mamy w końcu nieco z górki i możemy nasycić się widokiem pięknej łąki. Od Höllboden znów mamy stromo pod górkę do Sassgalun Kopf, z której ponownie prowadzi trasa z górki, kończąca się przy dojarni. Reszta trasy wytyczona jest przez żwirową drogę aż do naszej stacji końcowej Paznauner Taja.

Chyba nikt nie jest w stanie oprzeć się pokusie, by nie zabawić tam dłużej. Paznauner Taja to jedno z najpopularniejszych i najgwarniejszych schronisk w okolicy Ischgl. Położone jest na wysokości 2000 m n.p.m. i zasłynęło jako miejsce spotkań, w którym poznać można nowych ludzi, porozmawiać z nimi, pośmiać się, a nawet poflirtować! W dodatku można też oczywiście dobrze zjeść. W menu kurczak z grilla, pizza, a do tego najprzedniejsze austirackie piwa i grzane wina – a to najlepiej smakuje na wielkim, szerokim tarasie skąpanym w słońcu.

Po miłym wypoczynku w Paznauner Taja udajemy się w podróż powrotną. I tu stajemy przed wyborem, czy bierzemy kurs na stromą trasę w kierunku Bodenalpe dla wyczynowców czy aleję żwirową dla tych z raczej delikatnie usposobionych. Tak czy owak kończymy na drodze asfaltowej, która prowadzi nas do naszego Ischgl.
  • Kolarstwo górskie, Paznaun © Tourismusverband Paznaun-Ischgl Kolarstwo górskie, Paznaun © Tourismusverband Paznaun-Ischgl

Fimberpass

Dziś jeździmy legendarną, mierzącą 86 kilometrów trasą Fimberpass – istnym highlightem dla wymagających rowerzystów górskich!


Fimberpass to legenda. Pomijając tę bardziej mroczną stronę jego historii – mieszkańcy Paznanun chowali w tej przełęczy, konkretnie na cmentarzu Ramosch w szwajcarskiej Engadynie, swoich zmarłych – dziś trasa ta słynie z tego, że licznie odwiedzają ją rowerzyści, nadający tej legendzie wielkiej żywotności. Tysiące przemierzających Alpy na dwóch kółkach turystów odwiedza schronisko Heidelberger Hütte i decyduje się na przejażdżkę przełęczą Fimber, słynącą z bajecznych zjazdów i spektakularnej jazdy przez żleb Val d’Uina.

Wyruszamy z Ischgl i zaczynamy trasę krętym Velillwegiem, by niedaleko przed Pardatschalpe zawrócić i jechać w stronę Velillalpe. Jedziemy dalej i przejeżdżamy przez granicę ze Szwajcarią i znów do przodu naszą trasą do przełęczy Fimber. Przełęcz już w starożytności była bardzo ważnym przejściem z Engadyny do Paznanun. Resztki starożytnych dróg można wciąż podziwiać w okolicy Val Chöglias. Dzisiejsza rola przełęczy w turystyce jest ogromna. Oprócz słynnego Heidelbergerhütte można podziwiać tam panoramę na szczyty Piz Tschütta na wschodzie i Fluchthornu na zachodzie. Przez przełęcz trzeba się przeprawić, ale jak wrócić z powrotem do Ischgl? Nie będzie łatwo, ale nie jest to niemożliwe. Najpierw wsiadamy do kolejki linowej, a potem krótki postój w Heidelberger Hütte!

Heidelberger Hütte ma już ponad 100 lat, wybudowane zostało w 1889 r., lecz za pozorami staro wyglądającego budynku kryje się nowoczesne wyposażenie. Jest ono przy tym optymalnym punktem wyjścia dla górskich wędrówek oraz rowerowych przejażdżek. Przy tym pozostaje zawsze otwarte dla przyjezdnych i oferuje możliwość wypoczynku i nabrania sił przejeżdżających w jej okolicy rowerzystom.

My też postanawiamy tam odpocząć i się posilić, a zaraz potem jedziemy przez przełęcz, z górki do Ramosch, ścieżką rowerową aż do granicy, ulicą do Samnaun i znów wsiadamy do kolejki rowerowej z powrotem do Ischgl. Jeśli dla kogoś 86 kilometrów to za dużo, może z Ramosch przejechać do Samnaun kolejką. W ten sposób oszczędza się 40 kilometrów, przez co trasa jest do przejechania dla każdego.

Trasy rowerowe w Ischgl

Źródło zdjęć

Najważniejszym założeniem dwóch domen www.austria.info i www.austriatourism.com jest promocja Austrii jako celu turystycznego.