Please choose Language or Country
or
Strona główna Magazynu

Zimowe wędrówki po czarownym lesie

Migoczące światła, skrzypiący śnieg i świeże górskie powietrze – wędrówka z pochodniami w dolinie Montafon porusza wszystkie zmysły.


 

Autor: Michael Birner

Kiedy przewodnik górski Manni zapala pierwszą pochodnię, łagodne światło rozświetla mrok, roztaczając ciepły blask na zimowym mrozie. Każdy wędrowiec trzyma pochodnię w ręku i pogrążony w myślach zatapia się w jej płomieniu. Niebawem niewielka grupa wędrowców wyruszy w drogę – ubrana w spodnie narciarskie i puchowe kurtki. Światełka zaczną z wolna unosić się wzdłuż góry, a małe, jasne plamki będą znaczyć ciemny krajobraz.

Montafon skąpany w śniegu

  • Zima w Montafon © Österreich Werbung /  Ebersberg Zima w Montafon © Österreich Werbung / Ebersberg
  • Przejażdżka konna zimą © Österreich Werbung / Ascher Przejażdżka konna zimą © Österreich Werbung / Ascher
  • Widok na Montafon © Österreich Werbung / Josef Mallaun Widok na Montafon © Österreich Werbung / Josef Mallaun
  • Zimowa wędrówka w Montafon © Daniel Zangerl Zimowa wędrówka w Montafon © Daniel Zangerl
Wędrówka z pochodniami zaczyna się po zamknięciu nartostrad w St. Gallenkirch, skąd kolejka Valisera zabiera uczestników do stacji środkowej na wysokości 1680 metrów. Przed wymarszem wszyscy idą się jeszcze posilić do starej restauracji górskiej „Gäßbarga“, co w dialekcie montafońskim znaczy „koziarnia”. Dziś już tylko kozie skóry wiszące na ścianach tej rustykalnej gospody przypominają gościom o dawnych beczących mieszkańcach. Kelner wnosi na stół regionalną specjalność: „Keesknöpfli” (kluski serowe) z opiekanymi cebulkami, podane w drewnianym naczyniu. W drodze z talerza do ust aromatyczny ser tworzy długie nitki. Niektórzy nie mogą powstrzymać się od śmiechu, kiedy serowe nitki zdają się nie mieć końca.
 
Pijąc grzane wino przy trzaskającym drewnianym piecu, poznaje się bliżej pozostałych wędrowców. Większość przyjeżdża tutaj z pobliskiej wschodniej Szwajcarii albo z południowych Niemiec. Co po długim dniu spędzonym na nartach przywodzi ich wieczorem na szczyt? Para ludzi z St. Gallen pragnie romantycznie zakończyć dzień ślubu, a geolog z Allgäu cieszy się na myśl o spektaklu świateł. Natomiast menedżerka koncernu z Monachium spędza czas na łonie natury, aby wyciszyć się i odnaleźć spokój.

Zima w Motion

Gra cieni i para z ust

Z pełnymi brzuchami grupa wychodzi w grubych rękawicach ze schroniska, gdy góry spowije ciemność. Wędrowcy zapalają pochodnie, a potem zaczyna się wspólny marsz w głąb nocy. Wszyscy są zadowoleni, że włożyli mocne buty i kombinezony narciarskie, gdyż w nocy czuje się zimowy mróz jeszcze dotkliwiej. Trasa prowadzi przez głęboko zaśnieżone drogi leśne, nartostrady i gęsty bór świerkowy.

W ciemności wszystkie zmysły się wyostrzają. Cisza i mroczny las wywołują uczucie lęku i podniecenia. Niektóre drzewa, rosnące majestatycznie na skraju drogi, mają prawie dwieście lat. Człowiek odnosi wrażenie, że został przeniesiony w fantastyczny świat baśni, które opowiadano mu w dzieciństwie. Im mniej widać, tym intensywniejsze wydają się nawet zapachy lasu. Woń świerkowego drewna i świeżego śniegu miło drażni nozdrza. – W nocy wszystko się uspokaja – mówi przewodnik Manni. Faktycznie, jedynie od czasu do czasu słychać trzask gałęzi, które załamują się pod ciężarem śniegu. Poza tym tylko jego chrzęst pod butami i oddechy wędrowców maszerujących w kierunku Garfrescha. Mroźne zimowe powietrze łaskocze skórę. W mięśniach wędrowcy czują lekkie, ciepłe pieczenie. Przy każdym wdechu w przejrzystym powietrzu widać parę dobywającą się z ust, która jednak szybko niknie w ciemnościach.
 

Łatwo się wyłączyć

Wędrówka zimowa po Montafon © Daniel ZangerlWędrówka zimowa po Montafon © Daniel Zangerl

– Podczas wędrówki z pochodniami człowiek poznaje tereny narciarskie z całkiem innej strony – mówi Manni, który naprawdę nazywa się Manfred Spring i od lat prowadzi turystów przez nocny krajobraz zimowego Montafonu. Po zgiełku dnia codziennego większość musi się dopiero przyzwyczajać do ciemności i ciszy. – Dla wielu osób jest to zapewne dość spore wyzwanie – mówi Manni. – Przede wszystkim dla tych, którzy zawodowo nie pozwalają sobie właściwie nawet na chwilę wytchnienia. Dlatego też niektórzy wędrowcy potrzebują trochę czasu, żeby zatrzymać karuzelę myśli. Ale noc w górach naprawdę potrafi zdziałać cuda! – dodaje.

Nocą tereny narciarskie wyglądają jak zaczarowane. W ciągu dnia na trasach są setki, a niekiedy nawet tysiące narciarzy – w mrocznej ciszy natomiast okolica ta wydaje się jak z innego świata. Wędrowcy przestają ze sobą rozmawiać. Każdy rozkoszuje się milczeniem. Spokojem. Byciem tu i teraz.
 

Almdorf jak z książki z obrazkami

Cel wędrówki zostaje osiągnięty po trzech kwadransach marszu. Sielankowa wioska górska Garfrescha leży na wysokości 1500 m nad poziomem morza. W jej skład wchodzi ponad dwadzieścia domów.

Na szczycie natychmiast widać, że drobny wysiłek wędrowców się opłacił. Zadowolona grupa stoi na górze i spogląda w dół, na roziskrzoną dolinę, w której światła domów jasnymi punkcikami znaczą noc. Również na firmamencie gwiazdy migoczą niczym bezkresne morze światła. W mieście wędrowcy nigdy nie widzą tylu gwiazd. Niektórzy wypatrują znanych gwiazdozbiorów – Wielkiego Wozu czy Kasjopei, tworzących na niebie kształt rozchylonej litery W.

Jeśli po wędrówce z pochodniami ktoś chce się trochę ogrzać w Garfrescha, może odwiedzić Brunellawirt albo Alpenhotel. Kto zaś wybiera się już w drogę powrotną, ma do wyboru wypożyczenie sanek przy stacji kolejki górskiej i zjazd w dolinę ponad pięciokilometrowym, oświetlonym torem saneczkowym lub spokojny powrót dwuosobowymi wyciągami krzesełkowymi, podczas którego można ponownie cieszyć się wrażeniami, jakich dostarczyła romantyczna wędrówka. Prawdopodobnie para z St. Gallen usadowi się wygodnie na wyciągu krzesełkowym. Także szukająca spokoju menedżerka z Monachium zdecyduje się na łagodny zjazd. Tylko pogodny geolog z Allgäu nie może się już doczekać sanek.
 

Wędrówka z pochodniami i nocny zjazd na sankach

Wędrówka z pochodniami i nocny zjazd na sankach

Wędrówka z pochodniami i nocny zjazd na sankach

Wędrówka z pochodniami i nocny zjazd na sankach

Wędrówka z pochodniami i nocny zjazd na sankach
  • Czas
    W każdy czwartek (od 27 grudnia 2016 r. do 21 marca 2017 r.), przy odpowiednim zaśnieżeniu i pogodzie
  • Godzina i miejsce spotkania
    16:20 przy stacji kolejki Valisera w St. Gallenkirch

Wywiad z przewodnikiem górskim

Ma się czas dla siebie – z dala od życia codziennego

Prawie nigdy nie można go spotkać w biurze – przewodnik górski i narciarski Manfred „Manni“ Sprung najchętniej spędza czas w górach. Od kiedy przed ponad dwudziestu laty przeprowadził się z Alp Salzburskich do Voralbergu, szczyty Montafonu stały się jego drugą ojczyzną. Czterdziestosześcioletni Manni od świtu do zmroku towarzyszy osobom uprawiającym sporty zimowe oraz fanom spędzania czasu wolnego na świeżym powietrzu, prowadząc ich przez śniegi.

Pytanie 1: Zazwyczaj jest Pan raczej energiczny i ciągle przebywa na stromych terenach – co więc pociąga Pana w spokojnych zimowych wędrówkach?
 

Odpowiedź 1: W wędrówkach z pochodniami cenię zwłaszcza to, że w ich trakcie poznaje się najrozmaitszych ludzi! Przed rozpoczęciem wędrówki siedzimy przecież wspólnie w Gäßbarga, wypijamy szklaneczkę i opowiadamy sobie wzajemnie różne historie z życia. Nie do wiary, jakie zajmujące, interesujące i wesołe opowieści można usłyszeć! Takie wieczory są szczególne ze względu na sympatycznych ludzi. I to wszystko jeszcze przed rozpoczęciem wyprawy.

Pytanie 2: Nie każdy człowiek jest przyzwyczajony do wędrowania – jak nakłonić znużonych urlopowiczów do kontynuowania marszu?

Odpowiedź 2: Po prostu idę dalej. Wtedy oni stoją sami w ciemności i bardzo szybko mnie dościgają (śmiech)! Ale żarty na bok. Jeśli ktoś w ogóle nie chce iść dalej, staram się go zmotywować i mówię: „Przejdziemy przez to razem”. Jednym z górskich doświadczeń jest przezwyciężenie samego siebie. Na koniec, kiedy ludzie znajdują się już na szczycie i patrzą na morze świateł w dolinie, przekonują się, że wysiłek bardzo się opłacił.

Silvretta Montafon zimą

Co?Najlepsze Trasy w Voralbergu przeznaczone do uprawiania sportów zimowych

Atrakcje?140 przygotowanych kilometrów nartostrad, 37 kolejek i wyciągów

Gastronomia?Dziewięć restauracji i barów górskich

Funparki?Freeride Area, Snowpark Montafon

Extra?Najdłuższy oświetlony tor saneczkowy w Voralbergu

Kontaktwww.silvretta-montafon.at

Pytanie 3: Co urlopowicz powinien koniecznie przeżyć zimą w ośrodku górskim Silvretta Montafon?

Odpowiedź 3: „Gipfelsturm Zamangspitze” (Atak na szczyt Zamang) albo „Freeride Abenteuertag” (Dzień przygód z freeridingiem) są wspaniałe dla wszystkich, którzy lubią jeździć na nartach. Ludzie aż promienieją z radości, kiedy wracamy z gór. Lubię swój zawód, bo widzę, że to, co robię, sprawia ludziom tyle samo radości co mnie. Dla wszystkich pozostałych, którzy nie uprawiają sportów zimowych, świetną propozycją jest wędrówka z pochodniami, wieczór w schronisku przy Keesknöpfli (kluskach serowych), romantyczna wędrówka przez zaśnieżony bór świerkowy i ewentualnie zjazd na sankach – a wszystko to tego samego wieczoru. Z pewnością jest to ogromne przeżycie.

Pytanie 4: Zna Pan tutaj właściwie każdy szczyt górski. Jakie jest Pańskie ulubione miejsce w górach Montafonu?

Odpowiedź 4: W domu, na tarasie (śmiech). Moje dwie ulubione góry w okolicy to Heimspitze i Madrisella. Z ich szczytów roztacza się zapierający dech w piersiach widok.

Pytanie 5: A jakie jest Pańskie ulubione słowo po montafońsku?

Odpowiedź 5: „Madöpfl”. Nie zna go nawet znaczna część Montafończyków. Jedynie najstarsi tubylcy wiedzą, że jest to dno koszyczka kwiatowego dziewięćsiłu i że wspaniale smakuje!

Więcej artykułów?

Udostępnij

Zimowe wędrówki po czarownym lesie

Źródło zdjęć

Najważniejszym założeniem dwóch domen www.austria.info i www.austriatourism.com jest promocja Austrii jako celu turystycznego.