Szukaj
    • Połnocna ściana Großglocknera i Hofmannspitze
      media_content.tooltip.skipped

    O sile spełniania marzeń i realizacji pasji przewodnickiej - Magdalena Habernig

    O sile spełniania marzeń i realizacji pasji przewodnickiej, o kobietach – wspinaczkach i przewodniczkach w Alpach i górskim świecie obok nich, a także kobiecym wejściu na zimowy Matterhorn w... sierpniu. Rozmawiamy z Magdaleną Habernig, przewodniczką górską i wspinaczką z Tyrolu Wschodniego.

    Kiedy dobrze wykonujemy swoją pracę, jesteśmy mile widziane przez kolegów, choć – takie odnoszę wrażenie – wciąż jeszcze jesteśmy tu wyjątkami.
    austria.info: Magda, miło, że mamy okazję porozmawiać. Jesteś osobą, dzięki której możemy w górach używać słowa „my”! Nie ma kobiet, mężczyzn, bardzo doświadczonych wspinaczek, mniej opierzonych przewodników itd. W górach wszyscy są równi. Na przykład wobec sił natury. Mamy nadzieję, że będziesz to mogła jeszcze niektórym dokładniej wyjaśnić. Powiedz… Dlaczego właściwie zostałaś przewodniczką górską? Twoje dzieciństwo – czy już ono Cię tak ukształtowało?
    Magdalena Habernig: Mam dwie siostry, starszą i młodszą. Tylko ja jestem taką fanatyczką wspinaczki. Bakcyla złapałam w wieku 13 lat dzięki bardzo aktywnemu szefowi Związku Alpinizmu i paczce przyjaciół należących do związku. Byliśmy blisko gór. Moje dzieciństwo było bardzo piękne i spokojne. Często chodziliśmy w plener na rodzinne wycieczki. W ten sposób od małego uczono nas – bez przymusu i na luzie – więzi z naturą. Po raz pierwszy zostałam skonfrontowana z tak różniącym się od wszystkich innych, zawodem przewodnika górskiego, kiedy byłam nastolatką. Było to podczas górskiego tygodnia dla dzieci i młodzieży, powołanego do życia przez prezesa Związku Alpinizmu Waltera Maira i prowadzonego przez legendę wśród przewodników Petera Ponholzera. Nasz podziw dla niego i jego zawodu był nieskończenie wielki. Móc kiedyś wykonywać ten zawód, było dla nas jak nierealne marzenie z dzieciństwa. Kiedy kilka lat później mój ówczesny partner ukończył szkolenie przewodnickie, a ja, wówczas studentka, towarzyszyłam mu w wielu wyprawach w góry, szybko stało się dla mnie jasne, że to zawód moich marzeń! Podczas szkoleń niewiele się o tym mówi i nie każdy kandydat do tego zawodu uświadamia sobie, że przewodnictwo górskie to zawód o charakterze społecznym.
    austria.info: Mimo że w górach często jesteśmy z dala od innych, na odludziu? Czy o charakterze społecznym tego zawodu decyduje odpowiedzialność za innych ludzi albo na przykład konieczność szybkiego nawiązywania kontaktów?
    Magdalena Habernig: Wydaje mi się, że w żadnym innym zawodzie nie zawiązuje się tak silnej więzi ze swoimi klientami (my ich jednak nazywamy gośćmi, a wielu z nich zostaje naszymi przyjaciółmi), nie przeżywa się razem tak wielu intensywnych chwil, jak podczas chodzenia po górach. Wisimy na jednej linie – nie tylko mój gość składa swoje życie w moje ręce, ja również muszę mieć do niego pełne zaufanie. Kiedy dzieli się noce w obozie z chrapiącymi towarzyszami, gdy pogoda wcale nie zapowiada zdobycia szczytu, starannie opracowany plan wyprawy trzeba przewrócić do góry nogami, a tęsknota za odrobiną prywatności gwałtownie rośnie, wtedy najczęściej bardzo szybko otrzymuję odpowiedź na to pytanie. Konkretyzuje się ona, kiedy uda mi się zapewnić moim gościom piękny dzień w górach – czasami nawet spełnić marzenia czyjegoś życia – i porwać ich do miejsc, o jakich często nie mieli nawet pojęcia, że jeszcze tutaj w Alpach takie istnieją. Kiedy później, w bezpiecznym schronisku, z błyszczącymi oczami wznosimy toast za to, co przeżyliśmy – wszystko staje się jasne. Są to przeżycia, o jakich marzyli i które będą pewnie wspominać przez całe życie. Przeżycia, których sami – bez mojego fachowego wsparcia – nie mieliby szansy doświadczyć w taki sposób. Mój zawód można określić metaforycznie jako „pomocniczka w realizowaniu marzeń”.
    austria.info: Pięknie powiedziane. A co uznajesz za ważniejsze w Twojej pracy – znaczenie przyrody wokół Ciebie i kontakt z nią czy może ciągły ruch i wyzwania sportowo-fizyczne?
    Magdalena Habernig: Jak już mówiłam, przyroda i środowisko zawsze były obecne w moim życiu. Ruch stał się moim hobby, kiedy byłam nastolatką. Dzięki temu, że mieszkałam w górach, zawsze odbywał się on w plenerze, w otoczeniu przyrody. Dopiero później, aby utrzymać formę, dołączyłam do repertuaru wspinaczkę halową. Przyroda i świeże powietrze łączyły się nierozerwalnie z ruchem. Ochrona przyrody zawsze była dla mnie ważna i staje się coraz ważniejsza. Nie bez przyczyny szkolenie na przewodnika po parku narodowym odbyłam w Parku Narodowym Wysokich Taurów. Nawet podczas urlopu poza regionami typowo górskimi, na przykład we włoskim Arco nad Gardą, nad morzem, uwielbiam uprawiać wspinaczkę. Kiedy zimą mam wolne, lubię chodzić na wyprawy skiturowe – najczęściej są one dosyć zuchwałe. Ściągnąć mnie na dół mogą tylko moje siostrzenice i siostrzeńcy – wtedy z radością staję się w 100% ciocią. Przy czym oczywiście chciałabym ich wkrótce zabrać „na górę” (co już zaczynam robić) (śmiech).
    austria.info: Taka praca czy nawet takie wyprawy to, wydawać by się mogło, domena mężczyzn?
    Magdalena Habernig: Tak, ale już nie tak mocno jak jakiś czas temu. Około roku 2010 (gdy odbyłam szkolenie) nie musiałam już pełnić roli pionierki.
    austria.info: Kiedyś pokutowało myślenie, że wiele aktywności sportowych jest „niekobiecych” i szkodliwych dla kobiet. Wspinaczka górska miała być, w najlepszym wypadku, uprawiana przez płeć piękną „powściągliwie i z umiarem”.
    Magdalena Habernig: Kobiety są dziś tu akceptowane i bardzo doceniane. Kiedy dobrze wykonujemy swoją pracę, jesteśmy mile widziane przez kolegów, choć – takie odnoszę wrażenie – wciąż jeszcze jesteśmy tu wyjątkami. Tak samo jest wśród gości. Ufają nam na 100% – wiedzą przecież, jak wymagające jest dla nas szkolenie, i formalnie nie ma żadnej różnicy, czy bierze w nim udział kobieta czy mężczyzna. Podobnie jak nie odróżnia tego przyroda – tu wszyscy jesteśmy równi.
    austria.info: A czy to do pogodzenia z rodziną lub związkiem?
    Magdalena Habernig: Przewodnictwo górskie ma różne oblicza i jest ich coraz więcej – oferta robi się coraz szersza. Mojego aktualnego stylu przewodnickiego (Alpy Zachodnie i wyprawy wysokogórskie) na pewno nie można nazwać przyjaznym dla rodzin, ale przecież wtedy można ograniczyć się do bardziej regionalnych wypraw i dzięki temu wcześniej, no i częściej być w domu. Tak czy inaczej, partner i rodzina muszą wykazać się bardzo dużą wyrozumiałością dla tego „innego zawodu”.
    austria.info: Skąd bierzesz swoją mentalną siłę?
    Magdalena Habernig: Odpowiedziałabym podobnie jak w pytaniu o motywację do wykonywania tego zawodu w ogóle. Siłę dają mi goście – ich wdzięczność i radość.
    austria.info: A czy ktoś jest dla Ciebie wzorem, autorytetem?
    Magdalena Habernig: Nie z grona przewodników górskich – tutaj co najwyżej podziwiam niektóre osiągnięcia. Wzorami dla mnie są wszyscy ci ludzie, którzy znajdują swoje szczęście i zadowolenie i są wdzięczni za to, co mają. Do głowy przychodzą mi przede wszystkim moi rodzice i wspomniany na początku Walter Mair, honorowy prezes AV Lienz.
    austria.info: Góry to zapewne emocje. Różne. Czy mogłabyś opowiedzieć nam trochę, co dzieje się tam „u góry” i dlaczego? Jakimi ciekawymi doświadczeniami czy też przygodami możesz się z nami podzielić?
    Magdalena Habernig: Są oczywiście tysiące historii… Ale opowieść, którą chciałam wyróżnić, dotyczy jednej bardzo pozytywnie nastawionej pani, która chciała spróbować „niemożliwego”. To było kilka dni po nastaniu potężnego zimnego frontu na początku sierpnia, którego efektem była nadzwyczajna ilość świeżego śniegu na szczytach.
    austria.info: Na początku sierpnia? W samym środku lata?!
    Magdalena Habernig: Tak. To się zdarza. Cel naszych marzeń – Matterhorn – był pokryty grubą warstwą śniegu i wszyscy nam odradzali próbę jego zdobycia. Postanowiłyśmy zbadać sytuację na miejscu. Z przeprowadzonego przeze mnie rozpoznania wynikało, że na grani leży jeszcze bardzo dużo śniegu, ale jest on już dobrze osiadły. Ponieważ drogę na „Horu” (tak na Matternhorn mówią miejscowi mieszkańcy – przyp. red.) znam dobrze, postanowiłyśmy zobaczyć, jak daleko uda nam się dojść i po prostu skupić się przede wszystkim na tym, że mamy tę górę niemal tylko dla siebie. Warunki były oczywiście utrudnione. Musiałam nas dużo bardziej zabezpieczać i zachowywać się o wiele ostrożniej niż zwykle. Nie ryzykowałyśmy jednak. Mnie osobiście gorące dni z setką innych wspinaczy wydają się bardziej niebezpieczne. Tego dnia spełniło się nasze marzenie. Wciąż wydaje mi się niepojęte, że my, dwie kobiety, pewnego 15 sierpnia byłyśmy jedynym zespołem wspinaczkowym, któremu udało się zdobyć szczyt.
    austria.info: Można powiedzieć takie „zimowe” wejście w środku lata
    Magdalena Habernig: Tak, można tak powiedzieć (śmiech).

    To mogłoby Cię również zainteresować

    • Tyrol

      Tyrol to synonim Alp. Potężne szczyty, dzikie przełęcze i pierwotne krajobrazy parków narodowych zachęcają do poznania tego "serca Alp", jak Tyrolczycy nazywają swój kraj związkowy.

      Poznaj Tyrol!
          Panorama gór i widok na szlak Adlerweg-Steinseehütte
      media_content.tooltip.skipped
    • Tyrol dla rodzin

      Góry, woda i zabawa - tak w skrócie można scharakteryzować ofertę rodzinnego wypoczynku w Tyrolu. Mali odkrywcy, którzy z ciekawością eksplorują każdą skałę, tunel i pieczarę znajdą tu całe mnóstwo "niezbadanych" obszarów.

      Przekonaj się sam, dlaczego warto zabrać dzieci do Tyrolu!
          Dzieci na ławce na ścieżce rowerowej Drau w Tyrolu Wschodnim
      media_content.tooltip.skipped
    • Wędrówki i Alpy

      Gdyby spróbować połączyć wszystkie trasy wędrówkowe Austrii, można by okrążyć na nich praktycznie całą kulę ziemską.

      Wybierz się na wędrówkę
          Piesza wędrówka w Obertraun
      media_content.tooltip.skipped
    • Regiony na wędrówki

      Austriackie szlaki piesze kojarzą nam się z sielanką i błogostanem. Malownicze krajobrazy - rozległe pastwiska, krowy leniwie przeżuwające trawę i alpejskie łąki - tylko podsycają to uczucie.

      Dowiedz się więcej
      media_content.tooltip.skipped

    Artykuły tematycznie powiązane

    •                     Wędrówki z lamami na Katschbergu
      media_content.tooltip.skipped

      Urlop ze zwierzętami? Oczywiście, że tak! Ich bliskość naprawdę wzbogaca nasz wypoczynek

      Chyba nie będzie przesadą stwierdzenie, że obcowanie ze zwierzętami jest balsamem dla duszy niejednego z nas. Nasi czworonożni przyjaciele koją nasze nerwy i wprawiają w lepszy nastrój.
      O urlopie w towarzystwie zwierząt
    •                     Andrea Fürstaller, strażniczka Parku Narodowego Wysokich Taurów
      media_content.tooltip.skipped

      Jedną nogą twardo stąpając po ziemi. Historia Andrei Fürstaller, która może stać się wielką inspiracją

      Trzy lata temu Andrea Fürstaller straciła nogę w wypadku. Dziś wróciła do austriackich gór, gdzie pracuje jako strażniczka w Parku Narodowym Wysokich Taurów.
      Poznaj Andreę Fürstaller
    media_content.tooltip.skipped